-Nie Harry musimy powiedzieć im prawdę
-Co ?! Przecież mieliśmy nikomu nic nie mówić ...
-Ee przepraszam że wam przerwę ...-wtrąciłam - ale mi wystarczy że powiecie że jesteście tymi gejami
-NIE jesteśmy gejami ...
-No to Larry istnieje?! bo się kurwa pogubiłam -zapytała zdezorientowana Eleanor
-W pewnym sensie ...
-Ja pierdole idę stąd , mam dosyć -rzuciłam wychodząc z pomieszczenia , po prostu nie chciałam usłyszeć prawdy , ani nie chciałam pokazać łez
-Czekaj Nessie -powiedziała El chwytając mój nadgarstek
-Na co ?! Aż chłopak w którym jestem zakochana powie mi że jest gejem ?! Aż dowiem się że gdy ja płakałam kiedy nasłuchałam się od niego przykrych słów , on miział się z Harrym ?! To jest chore do cholery !

Ja myślałam że ułożę sobie z nim życie a on mi je rozpierdolił. Okłamywał mnie najpierw ty, teraz Harry. A no i jeszcze ,,M'' może to on nim jest ?! To możliwe bo to wygląda tak jakby chciał zniszczyć moje życie. Tylko co ja ci człowieku zrobiłam ?! Co ?! Przez to że pragnęłam miłości teraz mi się wszystko wali. Słuchaj Eleanor nie myślałam że to kiedyś powiem , ale dziękuje ci za to że mnie wspierałaś .Mam już tego wszystkiego dosyć.
-Nessie poczekaj ...
-Czego chcesz Lou ?!
-przepraszam cię
-Twoich przeprosin też mam dosyć... - odpowiedziałam mu po czym udałam się do autobusu i położyłam się na moim łóżku. Wtuliłam się w poduszkę. Wzięłam telefon do ręki i wybrałam numer do Bell , czekałam i czekałam ale w słuchawce słychać było tylko sygnał.
-Ness ?!
-Tak Niall ?
-Coś nie tak ?!?
-Nie wiesz co u Bell ? Dzwoniłam do niej , nie odbiera ode mnie telefonu ...-chłopak przez chwile zamilkł
-Bo wiesz , o..ona
-Jezu Niall co z nią jest ?!
-Bella nie żyje !
-C..co ? Jak to ?
-została zamordowana , jakaś laska znalazła ją leżąca na chodniku .-Boże nie mogłeś mi tego zrobić nie teraz
-Niall , ja chce do domu , do Belli
-Ness ...-powiedział po czym mnie przytulił
-I c..co ja teraz zrobię zostałeś mi tylko ty ...
-Nie wiem Nessie , pojutrze jest pogrzeb , jutro mamy samolot ...
************************Dzień Pogrzebu *************************
Pogrzeb właśnie się skończył a ja ciągle nie wierze że moja przyjaciółka została zakopana w ziemi. Postanowiłam że do domu wrócę piechotą. Szłam ulicami Londynu przyglądając się śpieszącym , gdzieś ludziom. Mnie się teraz nie śpieszy , nie ma dokąd. W pewnym momencie poczułam ból prawego ramienia.
-Przepraszam to moja wina... -rzuciła blondynka o pięknych dużych oczach.

-Nic się nie stało , właściwie to jest moja wina...
-Ja cię znam ...
-Co ? mnie jak to ? ...
Proszę o kolejny rozdział !♥
OdpowiedzUsuńMówiłaś że dwa kom i będzie następny. No więc proszę o następny. <3
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń